Oba zespoły przystąpiły do meczu w mocno odmienionych składach. Trener Zagłębia -
Drażen Besek przed sobotnim meczem z
Wisłą Kraków dał odpocząć zawodnikom, którzy tworzą trzon zespołu. W związku z tym spotkanie z trybun oglądali:
Niciński, Bartczak oraz Szczypkowski. Na ławce rezerwowych zasiedli natomiast
Pokorný,
Żytko oraz
Piętka a grę od pierwszych minut dostali zmiennicy, do których trener miał po meczu sporo pretensji. Goście natomiast wrócili z ostatniego ligowego meczu mocno poobijani w skutek czego trener polkowiczan
Wiesław Wojno nie mógł skorzystać z siedmiu swoich podstawowych graczy.
Samo spotkanie nie stało na najlepszym poziomie. Goście przystąpili do meczu mocno cofnięci pod własną bramkę i ograniczali się kontrataków licząc na szybkość
Łagiewki i ofensywnie grającego
Kalinowskiego. I to właśnie ta dwójka dała się we znaki Lubińskim defensorom. Najpierw w 17 minucie Łagiewka ograł przy linii bocznej
Kłosa a następnie dośrodkował w pole karne wprost na głowę wybiegającego w pole bramkowe Kalinowskiego, który tuż przy słupku trafił do bramki.
Nie minęło dziesięć minut a goście prowadzili już 2-0. tym razem na listę strzelców wpisał się Łagiewka, który wykorzystał podanie Kalinowskiego i po trzydziestometrowy rajdzie, w sytuacji sam na sam pokonał Madarića. Bramka ta wywołała wiele kontrowersji zarówno na boisku jak i trybunach, gdzie większość obserwatorów twierdziła, że w momencie podania Łagiewka był na pozycji spalonej. "Wydaje mi się, że zawodnik Górnika był przynajmniej na dwu - trzymetrowym spalonym jednak nie widziałem tego dokładnie i w związku z tym nie chciałbym oceniać decyzji sędziego - mówił po meczu trener Besek.
Po zmianie stron lubinianie zdecydowanie natarli na bramkę rywali, co w krótkim czasie dało efekt w postaci bramki kontaktowej. Po zespołowej akcji osiemnaście metrów przed bramką gości znalazł się mało widoczny do tej pory
Jackiewicz. Pomocnik Zagłębie odegrał na prawą stroną do
Manuszewskiego a ten precyzyjnym podaniem podał do stojącego na piątym metrze
Mierzejewskiego, któremu nie pozostało nic innego jak skierować piłkę do pustej bramki.
Po zdobyciu bramki lubinianie jeszcze wyraźniej dominowali na boisku a goście równie skutecznie się bronili. W szeregach Zagłębie szczególnie zawiodła linia pomocy, gdzie częste straty piłki przez
Perovića i Jackiewicza niweczyły dobrze zapowiadające się akcje gospodarzy. Nie pomogło też przesunięcie do linii środkowej
Strąka, który kilkukrotnie starał się strzałami z dystansu zaskoczyć brakarza gości.
Losy meczu rozstrzygnęły się w 81 min, kiedy to przebudził się zupełnie niewidoczny
Zbigniew Murdza. Po długim podaniu z głębi pola napastnik Zagłębia wpadł w pole karne, gdzie został nieprzepisowo powstrzymany przez
Krzysztofa Smolińskiego, za co arbiter słusznie podyktował rzut karny. Jedenastkę na bramkę zamienił sam poszkodowany strzelając tuż przy słupku ustalając tym samym wynik meczu. Lubinianie wprawdzie do końcowych minut starali się przechylić szalę na swoją korzyść jednak na nic więcej nie starczyło im czasu.
Po meczu powiedzieli:Wiesław Wojno: W określonej - trudnej, sytuacji kadrowej, w jakiej znalazł się mój zespół uważam, że zaprezentowaliśmy się tutaj dość poprawnie. Staraliśmy się grać na połowie przeciwnika i szukać swoich szans w kontrach, co szczególnie pierwszej połowie nam wychodziło. Nie mniej było jednak widać różnicę wyszkolenia i optyczną przewagę graczy Zagłębia, które w drugiej połowie zasłużenie doprowadziło do wyrównania. Ja jestem bardzo zadowolony z postawy moich zawodników, którzy w obecnej sytuacji kadrowej zaprezentowali się bardzo dobrze i za to im dziękuję.
Drażen Besek: Chciałem dać w tym meczu odpocząć kilku zawodnikom, postawiłem w tym meczu na zawodników, którzy bez mojej zgody sami sobie zrobili "odpoczynek" i nic nie grali. Jestem z ich postawy bardzo niezadowolony. Uważam, że ci piłkarze mają teraz jeden problem, bardzo duży problem jeśli w dalszym ciągu chcą się liczyć jako profesjonalni piłkarze.